Blog „z życia kolarza”: Pierwszy etap odbył się podczas chłodnej, wietrznej i deszczowe pogody. Do pokonania mieliśmy 120 km w pagórkowatym terenie.

0

Dawno nic nie pisałem na blogu, ale to przez mój urlopowy wyjazd do kraju. 2 maja stanąłem na starcie 4-etapowego wyścigu „Ronde Nancienne”, który organizował mój francuski klub. Wyścig miał iście ciekawą formułę. Była prowadzona klasyfikacja generalna, ale również można było wystartować tylko w jednym z etapów. Pierwszy etap odbył się podczas  chłodnej, wietrznej i deszczowe pogody. Do pokonania mieliśmy 120 km w pagórkowatym terenie.

Niestety przegapiłem pierwszy 10. osobowy odjazd, ale zabrałem się w drugiej grupce i dojechałem na 19. pozycji.

Start drugiego etapu był wczesnym rankiem, o 9. Do przejechania mieliśmy blisko 90 km na pagórkowatej, rantowej rundzie. Kompletnie nie wypocząłem po 1 etapie i niestety zostałem na jednym z rantów. Dojechałem na 40 miejscu.

Trzeci  etap był rozgrywany na pagórkowej rundzie, która zdecydowanie mi odpowiadała. Po starcie mieliśmy 7. osobowy odjazd. Dojechałem w kontrze na 13. miejscu.

Ostatni etap to płaskie 80 km kryterium, na którym pokazałem się w jednej z akcji, ale bez efektu dojechałem w peletonie. Finisz mi nie niestety nie wyszedł i wylądowałem na  30. miejscu na etapie i 15. W klasyfikacji generalnej.

Kolejny start miałem w czwartek 2- etapowy wyścig. Rano cza sówka 9 km, która tradycyjnie mi nie poszła. Byłem 28.

Etap po południu rozegrał się na pagórkowatej, rantowej rundzie-23 km, którą pokonywaliśmy 5-krotnie.

Zarantowaliśmy z ekipą na 8 km odcinku. Odjechało wraz ze mną 12-osobowa ekipa i tak przejechaliśmy do przedostatniej rundy.

Dojechałem do mety na 9. miejscu, a w generalce uzyskałem 10. pozycję. Obecnie przebywam na urlopie, ale również pracuję nad formą trenując do Pucharu Francjii, który będzie rozgrywany 1 czerwca.

Mateusz