Blog „z życia kolarza”: „Wąskie drogi, z iście belgijskich klasyków…”

0

W ostatni weekend udałem się na 3. etapowy wyścig Tour de Piemont Vosgien. Pierwszy etap miał 160km i było 2500m w góre. Niby trudny etap, ale peleton jechał bardzo zachowawczo. Z przodu pojechała trójka kolarzy,  która wyrobiła sobie na mecie przewage blisko minuty. Po niezbyt udanym ustawieniu na finisz przyjechałem na 43 miejscu. W niedzielę rano organizator zaserował nam czasówkę na dystansie 14 km. Ostatni etap można powiedzieć płaski miał 100 km i blisko 1000 m w górę. Wąskie drogi, z iście belgijskich klasyków. Etap ten przejechałem w peletonie, gdzie pojawiłem się na 43. pozycji. W klasyfikacji generalnej byłem 59. Od jutra rozpoczynam ściganie na swojej ziemi, czyli w francuskiej mieścinie Nancy.
Mateusz