Blog „z życia kolarza”: Podsumowanie sezonu

0

Wiwat kraj kochany, wiwat wszystkie stany…z języka polskiego nigdy nie byłem dobry, a ortografia też nie była moją mocną stroną, jednak to zawsze pociągał mnie sport, a tym bardziej kolarstwo.To ono napędzało mnie zawsze do dalszej walki, działania, a tym bardziej  dążenia do realizacji upragnionego celu. Z dnia na dzień stając się coraz bardziej wytrzymały na te wszystkie rzeczy, które otaczają mnie dookoła próbuję czasem uwolnić w sobie moc, taką bardziej głębszą, psychiczną, która mocniej motywowałaby mnie do dalszej kontynuacji takiego stanu rzeczy. Dzień za dniem mija jak kropla w deszczu, a czasem przychodzą chwile zwątpienia, czy warto się pokusić o dalszą walkę…ale to norma, przechodzi, jak ze zmianą pogody. Jednak to wiek nie ma tutaj żadnego znaczenia, nie ma stałej granicy w której jasno można stwierdzić…Tak, wszystko co w życiu zrobiłem było świetne idealne, wręcz nawet zajebiste, ale to nic cele, które wybieramy stawiają nas w pozycji ucznia, który pragnie stać się swoim własnym mistrzem, często boimy się prawdy o tym fakcie, ale nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak wielką rolę w tym wszystkim odgrywa nasze pozytywne nastawienie. Co z tego, że odniesiesz sukces. Tak, pewnie pozwoli Ci to poczuć się super szczęśliwym, a Ci którzy w Ciebie nie wierzyli, że Ci się uda będą zagryzać paznokcie z zazdrości. Może i tak, może tak będzie, ale nic w życiu nie trwa wiecznie… pantha rei, czyli wszystko płynie. Świat nie stoi w miejscu, a to co się dzieje teraz za 15 czy 20 lat może zmienić całkowicie mentalność społeczeństwa. Nie chodzi tutaj o losy świata, konfilkty wojenne, czy dylematy o podłożu religijnym..mam raczej na myśli tzw. pozytywne podejście do świata, które u jednych stanowi normalny standardowy dzień, a u innych jest całkiem obce niczym niczym pozaziemski przybysz z amerykańskiego filmu sprzed lat E.T. Każdy jest inny i każdy się zmienia, więc może czasem zamiast budowania własnej formy warto też pomyśleć nad samym sobą, niekoniecznie pod wzgledem sportowym, ale bardziej istnieniowym. Ale może wrócę jednak do mojej największej pasji-kolarstwa. Teraz zakończyliśmy szosowy sezon, więc czas na regeneracje i roztrenowanie. Pogoda w tym roku, to typowa polska złota jesień, a co za tym idzie można mnie też zobaczyc na szosa, jak krecę od czasu do czasu. Spokojnie i bez stresu. Moje roztrenowanie potrwa do około 10-15 listopada. Pod znakiem zapytanie stoi fakt, w jakiej ekipie będę jeździł w przyszłym sezonie.