Pierwsze starty

0

Pierwsze zgrupowanie, jak i pierwsze 4. starty zaliczone. Razem z moją nową ekipą pojechaliśmy w piątek nad lazurowe wybrzeże. Na miejscu mieliśmy do pokonania 800 km, ale co to dla nas. Z Polski było 1300 km. Zamieszkaliśmy w domku, w którym sami sobie gotowaliśmy. Miałem okazję poznać część ekipy, bo niestety pojechało nas tylko 5. i wrażenia są bardzo pozytywne. Chłopaki są bardzo otwarci i pomocni, tak jak obsługa ekipy

Pierwszy start mieliśmy w niedziele na dystansie 135 km. Wyścig rozrywany był na rundach z małym 500 m podjazdem do mety. Na starcie 160. kolarzy bardzo dynamiczne tempo wyścigu nakręcane przez czołowe francuskie ekipy amatorskie. Ja wyścig przejechałem w peletonie, bez jakiś szaleństw, ani też nie pchałem się na finisz, co dało mi 99. miejsce.

Wyścig skończyliśmy ze średnią 47km/h.

W poniedziałek zrobiliśmy spokojny trening, bo we wtorek czekał nas kolejny start. Tym razem był to pierwszy wyścig z serii Bouclas Haut Var na trasie z Salernes do Tortour. Na trasie czekało nas  120 km, w tym 2000 m przewyższenia, na co składały się 3 przełęcze. Niestety źle ustawiłem się na starcie. Na ostre tempo poszło od startu już na rundach wokół miasta, niestety zostałem w grupetto, w której dojechałem do mety nie podałem się i byłem 74 .

Środowy klasyk był rozgrywany na rundach wokoł Montemeyan na dystansie 136km i do tego oczywiscie 1700 m przewyzszenia. Na rundach było sporo wietrzenego i odkrytego terenu no i niestety było jeszcze gorzej jak we wtorek, bo zostałem z tyłu peleton jak była kraksa, a zaraz po niej peleton się porwał niestety przejechałem 70km i zjechałem. Nie było mocy, by dojść z powrotem do peletonu. Po prostu gorszy dzień.

Ostatni klasyk z serii Bouclas haut var ponownie był na rundach miedzy miastem Aups a Regusse na dystansie 130 km profil trasy był pagórkowaty a przewyższenia 1400 m. Od startu tempo peletonu było jak to zawsze w amatorach bardzo dynamiczne ja cały czas jechałem czujnie w peletonie jechało mi się całkiem dobrze. Pomimo odjazdu z przodu peleton jechał cały czas równo ale niestety nie był wstanie dogonić uciekinierów. Na ostatniej rundzie nastopiła selekcja na podjezdzie którą spokojnie przetrzymałem ale odjechała jeszcze 1 mała grupka którą mieliśmy jak na widelcu przed metą ale niestety jej nie doszliśmy. Zafiniszowałem na pozycji 39. co można uznać za dobry prognostyk przed kolejnymi startami.

Pierwsze starty mogę podsumować ogólnie pozytywnie, bo po treningach zimowych w kraju cudów się nie spodziewałem. Tutaj przyjechałem bardziej, jak się okazało w mocnym tempie. Kolejny start już w niedziele. Będzie to GP Onjon na trasie o długosci 130km.

Mateusz

Comments are closed.