Podsumowanie sezonu szosowego i mtb 2014 przez zawodników cz.1

0

Ostatnie dni boskiej pogody przed końcem sezonu, a tu znowu pojawia się niedosyt z własnej formy…pytania retoryczne do samych siebie, a jednocześnie uczucie, że coś poszło nie tak, a mogło być o niebo lepiej. Można by rzec po co to wszystko? Dla wyniku? Dla siebie? Wiele godzin na treningach, codzienna ciężka praca, która nie zawsze przynosi sukces i realizację celów. Osoby nie uprawiające na codzień sportów wyczynowych mają dużo łatwiejszą motywację do treningu. Nie ciąży na nich presja wyniku, niska samoocena wynikające z upadku formy.  U niektórych przychodzi czasem taka myśl, że  może by tak raz na zawsze kolarstwo rzucić w zapomnienie, a o  pomyśleć  o nim jedynie w sferze kibicowskiej, by móc się cieszyć z zwycięstw innych zawodników, którzy osiągają wspaniałe noty, cieszą się uznaniem, a jednocześnie czerpią z tego radość i satysfakcję, że im się udało. Niekiedy sportowcy, czy to zawodowi, czy uprawiający sport poza obowiązkami, nie tylko kolarze ćwiczą ponad  swoje siły, tylko i wyłącznie po to, aby przez chwilę poczuć smak zwycięstwa. Niekiedy dobrej zabawy, ale też często jeżdżą, aby po prostu sprawdzić siebie i swoje własne możliwości psychiczno-fizyczne. Nic bardziej mylnego. Dlatego każdemu nie ważne, jak walki osiągnął sukces należy się wielki szacunek za jego wysiłek, o którym niekiedy doświadcza tylko sam, a jego wysiłek jest nie doceniany. Ale też trzeba uznać, że każdy jest swoim własnym zwycięzcą, jeśli pokonał swoje własne możliwości, zrealizował upragnione cele…nie poddał się i dąży do dalszej walki, a motywację dla niego stanowi on sam. Tak jak w większości czynności wykonywanych w codziennym życiu, tak jest i ze sportową motywacją. W chwili dążenia do realizowania swoich marzeń, zadań nikt inny nie jest wstanie zatrzymać Ciebie w dążeniu do własnego, upragnionego celu. Tylko i wyłącznie Ty sprawiasz, że nakręcasz się na swoją własną niekorzyść. Oczywiście nic nie przychodzi natychmiast i nie ma łatwych zadań, ale ciężka praca będzie sprawiać, że satysfakcja, jaką przyniesie Ci dążenie do upragnionego celu będzie o wiele ciekawszym doświadczeniem niż samo jego zdobycie. Kończący się sezon sezon  kolarstwa szosowego i mtb podsumowują sami zawodnicy:

Weronika Misterek (UKS gimnazjum TwojaMerida Imielin)

foto. Magda Tkacz
foto. Magda Tkacz

Ten sezon nie zaliczam do najbardziej udanych. Już od grudnia zaczął mnie prześladować pech. Tydzień po Mistrzostwach Polski na torze miałam wypadek podczas treningu z kadrą torową. Nie trenowałam dwa miesiące, bo miałam problemy z barkiem. W marcu wyjechałam do Chorwacji, a po powrocie złapałam wirusa-znów nie trenowałam. Pierwszy start miałam w Kłomnicach, gdzie znów leżałam… w międzyczasie znów byłam chora. W czerwcu startowałam w Turawie i tam też miałam kraksę. Wakacje udało mi się przetrenować wg planu, ale po starcie na GMP kolejny raz byłam chora i nie wystartowałam na kryterium w Imielinie…

Paula Gorycka (4F Racing Team)

Fot. Marcin Kin / redbullcontentpool.com
Fot. Marcin Kin / redbullcontentpool.com

Było kiepsko… Zaczęło się od zdobycia mistrzostwa Polski w przełajach. Potem, podczas zgrupowania w Sierra Nevada, byłam chora i trochę czasu zajął mi powrót do zdrowia. Puchar Świata w RPA był dobry, ale to w Australii była realna szansa na naprawdę fajny wynik. Niestety, defekt pozbawił mnie możliwości walki z najlepszymi. W czasie przygotowań do mistrzostw Europy, które przeprowadzaliśmy na zgrupowaniu wysokogórskim, zrobiliśmy o jeden mocny trening za dużo. Szkoda, że akurat kilka dni później zaczął się maraton podróżowo-startowy: Livigno, Nove Mesto, Albstadt, Sankt Wendel… Udało mi się dojść do siebie i do przyzwoitej dyspozycji na mistrzostwa Polski i w Żerkowie stanęłam na podium. Pod koniec sezonu trochę rzeczy nie zagrało i ostatnie starty były dla mnie przede wszystkim zbieraniem kolejnych przykrych doświadczeń.

Karolina Kumięga (Romet Renex Bydgoszcz)

Karolina_kumięga
foto. Dorota Przęzak

 

Mój sezon jest już prawie zakończony. Został mi tylko jeden start w moim rejonie. Sezon podsumowuje jako całkiem udany. Nie udało się zrealizować wszystkich celów w 100 %, ale jestem zadowolona i bojowo nastawiona na następny sezon…tymbardziej, że nadal będę się ścigać w kategorii juniorki młodszej.

Kinga Balińska (ULKS Huragan Żagań)

foto. Nikola Różyńska
foto. Nikola Różyńska

Sezon szosowy uważam za nie udany. Przechorowana zima, kontuzja kolana dały mocno dać po sobie. Miesięczna przerwa zmusiła mnie do rezygnacji z walki o medale. Noga zaczęła krecić się dopiero teraz. Zostało mi tylko trzymać formę na sezon przełajowy, który już niedługo zaczyna się na dobre.

Robert Proksa (UKS gimnazjum TwojaMerida Imielin)

Foto. Karol Proksa
Foto. Karol Proksa

Trenuje od roku. Od 6. miesięcy kolarstwo szosowe.Wraz z trenerem uzgodniłem, aby ten sezon był dla mnie wprowadzeniem do kolarskiego peletonu. Metodą kropelkową trener dawkuje mi wysiłek na treningu. Wierzę, że jeśli solidnie przygotuje się fizycznie i psychicznie, to mój przyszły sezon w żakach wypadnie znacznie lepiej. W tym roku pokazałem, że mam charakter, chce walczyć, co nie zawsze niestety wychodziło. Jestem dobrej myśli i pozytywnie nastawiam się na przyszły sezon.

Kamil Migdoł (UC Aubenas)

Kamil_Migdoł

Otóż sezon 2014 spędziłem w klubie UC Aubenas na południu Francji. Okolica ciepła, bo średnio 35 stopni na plusie słonecznie i bardzo górzysto. Praktycznie dziennie mogłem zaliczać podjazdy po 10-20km. Wyścigi głównie odbywały się w terenie górzystym lub z utrudnieniami na krótkiej rundzie np 4km i minimum 1km podjazdu. Miałem też wiele wyścigów „z miest do miasta” z podjazdami po 10-15km. Sezon mój trwał od 10 lutego do 14 września i w tym czasie startowałem w 55 wyścigach. Cały sezon uważam za udany. zdobyłem 6 miejsc w pierwszej dziesiątce. Po każdym wyścigu we francji naliczane są punkty do federacji francuskiej a zdobycie odpowiedniej ilości po całym sezonie upoważnia do wykupienia licencji na następny rok a ja dzięki moim występom jestem spokojny o ich ilość. To moje wyniki: – 4ms Grand Prix de Fabragues, – 5ms Critérium de Florac, – 6ms Tour du Centre Var, – 9ms Grand Prix de Nice, – 9ms Grand Prix d’Argelliers, – 10ms Souvenir Henri Chardonnet Ă Toulon, – 11ms Grand Prix du Mimosa Ă Mandelieu, – 11ms Prix de Varennes-Saint-Sauveur, – 15ms Grand Prix de Vence

Niestety nie udało mi się nic wygrac choć bywałem blisko. Nie mniej jednak cały mój sezon opływał w naukę zarówno ścigania jak i trenowania i pod tym względem zaliczyłem postęp. Może trochę przeszkadzał mi fakt iż od stycznia do czerwca bolał mnie ząb który musiałem wkońcu wyrwać ale nie czułem jakiś wielkch niekorzyści przez to. Nie zawsze też mogłem trenowac tak jak potrzebowałem ponieważ bardzo ambitny trener klubowy organizował treningi klubowe w których pomijano specjalistyczne treningi, był to raczej rodzaj spotykania się na rowerach i to obowiązkowego spotykania się na rowerach co prawdę powiedziawszy przeszkadzało nam kolarzom w wykonywaniu odpowiedniego treningu. W czasie sezonu współprace w trenerem klubowym ambitnym ponad miarę zakończyłem. Sezon mój opływał w wiele doświadczen i uważam że były to doświadczenia potrzebne i będą one procentować w przyszłych latach. Wiem np że bardzo chciałbym scigac się wiecej np przynajmniej 80 -100 wyścigów w sezonie. Wtedy najefektywniej buduję formę. Z tego też powodu szukam innego klubu na przyszły rok i jestem w trakcie rozmów z jednym większym klubem na północy francji. Wiem że stać mnie na wiele i wiem że moge to udowodnić w przyszłym sezonie. Już czynię przygotowania treningowe, jeszcze tylko kilka dni lekkich treningów i potem zaczynam ciężko trenować.