Wywiad z Krzysztofem Klocem

1

Krzysztof Kloc to zawodnik hiszpańskiej ekipy Telcom-Gimex, który jeszcze w zeszłym sezonie ścigał się w juniorach na polskich szosach. Rozmowę przeprowadzał Tomasz Tuszyński

T.T:  Przez ostatni sezon trenowałeś pod okiem trenera Szafarczyka w Imielińskim klubie. Jak oceniasz poziom pomiędzy zawodami w Polsce a tymi, na których obecnie ścigasz się w Hiszpanii?

Tak, ale to było w kategorii Junior. Teraz przeszedłem do orlika i wiadomo już jest dużo większy dystans, mocniejsi i starsi zawodnicy. Co do samej Hiszpanii, to naprawdę jest tu bardzo ciężko, każdy wyścig rozgrywany jest w górach i przy dużej obstawie mocnych klubów.

T.T: Jak wygląda Twój standardowy dzień, kiedy masz zaplanowany trening przed startami?

Jeśli  nie mam wyścigu, to rano jem śniadanie, potem trening, obiad, jakaś forma regeneracji, kolacja i sen. Jak wygląda u mnie trening? Na początku było ciężko, bo do końca byłem przekonany, że sezon spędzę w Polsce i zacznę się ścigać dopiero w kwietniu, więc jeszcze spokojnie trenowałem bez jakichś specjalistycznych treningów. Ale okazało się, że lecę do Hiszpanii i pierwszy wyścig mam pod koniec lutego. Na  początku próbowałem budować przede wszystkim bazę, nie zważając na wyścigi. Dopiero potem zacząłem trenować w wyższych intensywnościach. Cały czas próbuje się przestawić z zawodnika,  który w Polsce jeździł głownie płaskie i szybkie wyścigi, na zawodnika,  który coś pojedzie w górach. Tak, jak mówią koledzy z drużyny : „ W Hiszpanii albo jesteś góralem, albo nikim”, więc głównie trenuję w tym kierunku.

T.T: Ścigasz się obecnie na szosie. Co sprawiło, że zainteresowałeś się kolarstwem?

Zawsze lubiłem jeździć na rowerze. Zaczynałem od przejażdżek z kolegami, różnego rodzaju wycieczek. I tak postanowiłem wystartować w jakimś wyścigu, sprawdzić się. Pomógł mi w tym mój ówczesny trener, Wojciech Halemba. Początkowo ścigałem się w zawodach MTB. Potem przeszedłem do imielińskiego klubu, gdzie zacząłem ścigać się na szosie i  trenować  pod okiem trenera Piotra Szafarczyka. Tam też spędziłem ostatnie trzy sezony.

T.T: Co Cię motywuje do dalszego działania?

Najważniejsze jest to, że lubię to, co robię. Wiadomo celem jest osiąganie jak najlepszych wyników, ale rodzina bardzo  mnie wspiera w tym co robię i chciałbym poprzez jak najlepsze wyniki im za to podziękować.

T.T: Masz swój cel na ten sezon?

Chciałbym jak najlepiej pojechać na Mistrzostwach Polski w Sobótce oraz jak najlepiej wypadać na wyścigach w Hiszpanii. Jeszcze mi daleko do Hiszpańskiej czołówki,  ale małymi kroczkami będę starał się tam dojść.

T.T: Planujesz kontynuować karierę kolarską po sezonie w Hiszpanii, czy masz inne poza sportowe plany rozwoju?

Tak, chciałbym kontynuować dalej karierę sportową. Jest to moje marzenie- piąć się co raz wyżej.  Jestem też bardzo wdzięczny mojej szkole „SMS ŚWIDNICA”, która mi umożliwia skończenie liceum, będąc jednocześnie w Hiszpanii, bo jak wiadomo sport to nie wszystko.

T.T: Obecnie ścigasz się w barwach hiszpańskiej ekipy Telcom-Gimex. Jak oceniasz swoją współpracę z zespołem, trenerem w tamtejszym peletonie?

Z kolegami bardzo dobrze mi się współpracuje.  Fajne są relacje pomiędzy zawodnikami oraz dyrektorów z zawodnikami. Takie bardzo miłe i  koleżeńskie. Co do trenera, to tu każdy ma swojego prywatnego albo trenuje sam. Ja sam sobie układam plan treningowy, ale staram się utrzymywać kontakt z trenerami ze szkoły SMS ŚWIDNICA oraz  z trenerem Piotrem Szafarczykiem. Zawsze jakieś wskazówki dostane odnośnie tego, jak mam trenować.