Wywiad z siostrami Sala

2

Wywiad z zawodniczkami amatorskiego kolarstwa mtb: Marysią oraz Weroniką Sala (bliźniaczkami!), które rozpoczynają swoją przygodę z maratonami mtb.  Kolarstwem oraz tworzą rodzinny team Sala Bike. O tym, co stanowi dla nich największą wartość,  motywuje do dalszego działania i na co tak naprawdę zwracamy uwagę, podczas jazdy rowerem.  Przeprowadzał Tomasz Tuszyński

T.T: Jak podsumowujecie swój sezon w maratonach MTB Skandia maraton Lang Team?

Sezon w Skandia Maraton Lang team na pewno był emocjonujący do ostatniej edycji. Ponieważ do końca nie wiadomo było, czy uda nam się coś ugrać w klasyfikacji generalnej. Udało się!

Weronika zdobyła 3 miejsce 🙂 Wszyscy byliśmy szczęśliwi i  dostałyśmy wiele pochwał. Sezon naprawdę był bardzo długi i męczący. Zaczęłyśmy go początkiem lutego. Można powiedziec, że gdyby nie nasz brat, który wciągnął nas w to nie byłoby nas w kolarstwie. To on zabierał nas na wyścigi i motywował do treningów. Sezon dla nas w Skandii jest zawsze udany. Mamy tam świetnych ludzi, którzy stwarzają prawdziwy klimat kolarski. Jest to coś niesamowitego, że mamy koło siebie takich zawodników, którzy ścigają się na międzynarodowych arenach. Dzięki nim motywujemy się do cięższych treningów.

Jakie mamy cele na następny rok?

Na pewno jeszcze więcej pracy, by stawać się co raz lepszymi. I takim cichym celem( marzeniem) są Mistrzostwa Polski dla amatorów.

T.T: Skąd pojawiła się u Was pasja do kolarstwa(górskiego)?

Pasja do kolarstwa narodziła się u nas od brata. To on nas zaciągnął w kolarskie życie.  Za co jesteśmy mu bardzo wdzięczne. Od samego początku był naszym trenerem, pomagał nam trenować i motywował do działań, zarówno by mocno przykładać się do treningów. Nasze życie  nabrało wielu kolorów,  jak wsiadłyśmy na rower. To on  odmienił nam całkowicie życie. Większość czasu wolnego spędzamy właśnie na rowerze i przemierzamy niezliczone kilometry.

T.T:  Kiedy miałyście swój wspólny pierwszy start?

Swój pierwszy start miałyśmy w Dolsku  ( Skandia Maraton Lang Team). Wynik nie był zadowalający z tego, co pamiętamy, ale brat chciał nam pokazać, jak to wygląda. Pojechałyśmy bez formy i na pewno wymęczone do bólu dojechałyśmy do mety, ale zmotywowałyśmy się i  postanowiłyśmy zacząć trenować i startować dalej na zawodach.

Ta cała otoczka wokół różnych zawodów na pewno przyciąga. Pełna rywalizacja i walka z samym sobą.  To daje naprawdę dużo uśmiechu 🙂

T.T:  Trenujecie i startujecie w zawodach na rowerach Krossa. Jak oceniacie rowery tej marki?

Rowery Kross towarzyszą nam od dzieciństwa. Oceniamy je pozytywnie jak dla osób, które jeżdżą amatorsko. Ich osprzęt naprawdę jest dobry i wystarczający, choć planujemy zmieniać w tym roku nasze rowery, ale jeszcze nie wiemy, czy zostaniemy przy kross’ie- czy jednak zmienimy markę roweru.

 T.T:  Co uznajecie za swój największy sukces sportowy?

Weronika:  Za największy sukces  w swoim życiu uważam 2. miejsce w klasyfikacji generalnej Skandia Maraton Lang Team.  Sezon 2013  był dla mnie bardzo udany. Kilkukrotnie stanęłam  na podium. Ten sezon narodził we mnie jeszcze większą moc, by 2014 rok był lepszy dla mnie. Skandia i miejsca w 2013 r  pokazały mi, że trzeba walczyć do końca o siebie i warto wierzyć w marzenia. To naprawdę był dla mnie najlepszy sezon. Choć z roku na rok jest coraz lepiej, jak np. poprawa czasów.

Marysia: Za największy sukces uznaje 3. miejsce w generalce Skandia Maraton Lang team w roku 2013 na dystansie „medio”. Zaś za najlepsze miejsce podczas jednego wyścigu to Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB w roku 2012. Było to wtedy 8 miejsce. Oba te wyniki pokazały mi, że ciężka pracą człowiek jest w stanie wiele osiągnąć oraz,  że z roku na rok człowiek jest coraz lepszy.

T.T: Czy studiując na AGH w Krakowie macie czas na trenowanie, czy też jest on bardzo ograniczony?

Na pewno czas jest ograniczony, bo wykłady są naprawdę w różnych godzinach. Jednakże zawsze znajdziemy przynajmniej 2. godziny na rowerek albo bieganie. Od tygodnia przygotowujemy się na siłowni do następnego sezonu.

T.T:  W tym roku startowałyście prawdopodobnie na wszystkich edycjach Skandia Maraton Lang Team. Jak oceniacie te zawody?

Skandię oceniamy w skali od 1:6 na 6. To wspaniała impreza! Wszyscy traktujemy się tam jak rodzina. Na prawdę zachęcamy do startowania w tej imprezie. Przyjeżdżają zawodnicy z Pucharu Polski, którzy zawsze chętnie porozmawiają (dadzą dobre wskazówki przed startem!) Atmosfera, cała otoczka  i co najważniejsze sama trasa są świetne. Każdy może się sprawdzić na dystansach „mini”, „medio”, „grand Fondo” czy  „paradzie rodzinnej”.

Trasy są naprawdę różne. Poczynając od płaskich, po Bukowinę Tatrzańską, gdzie naprawdę była wspaniała trasa ( dla nas najlepsza ).

T.T:  Co Was motywuje do dalszego działania…nie tylko w kolarstwie?

Do działania w życiu motywuje nas przede wszystkim rodzina. Przyglądając się znajomym kolarzom z zawodowych drużyn  także możemy to stwierdzić, gdyż chociażby troszkę chciałybyśmy osiągać coś wielkiego. Na pewno chcemy powalczyć w Mistrzostwach Polski Amatorów. Będziemy chciały się na nie przygotować i pojechać ze wspaniała formą.

 T:T  Tworzycie razem amatorską formację Sala Bike Team. Czy ktoś z Waszej rodziny również do niej należy, czy to siostrzana ekipa?

Całą drużynę założył nasz brat. To on wyszedł z inicjatywą, by właśnie utworzyć rodzinny team. Jeździmy z nim na zawody oraz dołącza do nas nie raz nasz drugi brat. Cieszymy się bardzo, że wyszedł do nas z tą propozycją o teamie, bo tak, to nie wiadomo, czy byśmy  jeździły  rowerze i poznały cała otoczkę zawodów górskich i szosowych.

T.T: Macie swoje ulubione miejsca treningowe w Krakowie? Co polecacie czytelnikom kolarsko.com?

Tak naprawdę Kraków dopiero poznajemy. Jednakże trasy, jakie nam przypadły do gustu, to na pewno te, które znajdują się w lasku Wolskim. Trasy są tam dla każdego. Zarówno dla nas mtb, jak i downhill. Sama trasa „skandii” prowadzi do lasku wolskiego, jednakże przejeżdżamy po łatwej stronie całego lasku. Oczywiście jeśli ktoś przyjedzie do Krakowa i będzie się chciał przejechać na rowerku to możemy z nim się wybrać 🙂

T.T:  Czy podczas treningu wsłuchujesz się w to, co jest wokół ciebie, czy też wolisz założyć słuchawki i trenować…wkroczyć w swój własny świat?

Weronika : Na początku sezonu trenowałam w słuchawkach, żeby zmotywować się w zimne dni podczas treningu. Muzyka naprawdę mi pomagała. Wystarczą tylko dobre kawałki. Jednak  już później zeszłam z słuchawek i jeździłam bez, więc były rozmowy z siostrą, czy też ze znajomymi, z którymi trenowałam.  Zawsze miłe są rozmowy kolarskie i czucie szumu opon po różnych nawierzchniach.

Marysia: Podczas treningów zdarzało mi się jeździć ze słuchawkami. Wtedy wchodziłam w swój kolarski świat. Skupiałam się na drodze i na spotkanych przeszkodach.

Z czasem zauważyłam, że bez muzyki też można wejść w taki sam świat: szum liści, piasku pod kołami, wiatr. A rozmowy podczas treningu są zdecydowanie łatwiejsze.

T.T:  Jakie macie plany na najbliższy sezon? Wyłącznie starty w kolejnej edycji Skandi, czy też będziecie startować w innych maratonach mtb?

Na pewno będziemy startować w kolejnej edycji Skandia Maraton Lang Team. Tych zawodów nigdy nie będziemy chciały opuścić. Jeszcze dokładnie nie wiemy, w jakich maratonach  będziemy startować. Ale z pewnością będziemy chciały coś jeszcze poszukać, by mieć więcej startów i urozmaicić swój sezon.

T.T: Stosujecie dietę w swoim jadłospisie?

Na razie nie stosujemy specjalistycznych diet. Wiemy, że bezpośrednio przed wyścigiem nie możemy spożywać soli. Musimy odpowiednio odżywić się przed samym startem i zjeść tyle, ile potrzeba przed godziną startową.

T.T:  Czy fakt, że startujecie w zawodach i w pewnym stopniu bierzecie czynny udział w polskim kolarstwie amatorskim znacząco wpływa na Wasze życie?

Tak na pewno dużo wpłynęło na nasze życie. Można powiedzieć, że obróciło ono o 180 stopni.

Całkiem inny tryb życia. Inne postrzeganie świata i ludzi. Dostałyśmy obowiązek trenowania, bo bez tego nie ma szans na osiągnięcie sukcesu. Można powiedzieć, że lepiej wolimy trening  niż imprezy, choć to w naszym życiu też zagościło. Na pewno bierzemy czynny udział w kolarstwie. Pokazujemy, że warto jeździć na rowerze i bardziej wtapiać się w życie kolarskie. Na wyścigi wybieramy  się także, by pokibicować naszym polskim kolarzom  szosowym.  Z roku na rok widać, że coraz więcej  kibiców dopinguje naszych zawodników do walki. Same możemy stwierdzić, że to strasznie nam pomaga, jak np.  słyszymy, gdy krzyczą :dawać dziewczyny!!!

T.T: Dziękuję za rozmowę!

  • dddd

    Lasu Wolskiego, a nie lasku Wolskiego – widać, że rzeczywiście dopiero poznajecie Kraków 🙂

  • abc

    Nie zgodzę się – mieszkam tu od dziecka i zawsze był to „Lasek” Wolski, a nie „Las” 😉