Wywiad z Patrykiem Gruszką

1

Wywiad z kolarzem szosowym, zawodnikiem jeżdżącym w ubiegłym sezonie na francuskiej martynice oraz współtwórcą IC( Infrasettimanale Classico). Przeprowadzał Tomasz Tuszyński

Jak wyglądały Twoje początki w kolarstwie?

Można powiedzieć, że kolarstwo miałem w genach, bo wcześniej mój tata już się ścigał i to od niego zaraziłem się pasją do sportu. Pierwszy start miałem w wieku 12 lat w parku chorzowskim. W tamtych czasach to były bardzo oblegane wyścigi. Teraz to wszystko zanika. Są maratony i inne imprezy, ale nie ma na nich praktycznie kibiców.

Od kilku lat ścigasz się na szosie, wcześniej głównie startowałeś w wyścigach mtb zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Jak oceniasz atmosferę tych imprez?

Podziwiam ludzi, którzy ścigają się w Polsce, którzy trenują, poświęcają swój czas, a tak naprawdę nic z tego nie mają. Dlatego wiele młodych zawodników często wyjeżdżają  z kraju, po to tylko, aby móc ścigać się na nieco lepszym i wyższym poziomie oraz lepiej realizować swoje cele.

Też musiałem coś zostawić, z czegoś zrezygnować i poświęcić się kolarstwu. Oczywiście  jest wielu dobrych zawodników, którzy też chcieliby pozostać w kraju, ale niestety w Polsce nie ma dobrych warunków do ścigania, dlatego  praktycznie każdy obiecujący zawodnik myśli o tym, żeby wyjechać za granicę i tam startować.

Myślę, że jeśli pozostałbym w Polsce, to musiałbym rozpocząć jakąś pracę , a na dobre treningi nie miałbym praktycznie czasu i siły.

 Ścigasz się teraz na przełaju?

Nie ścigam się na przełaju, bo w tym czasie przygotowuje się do mojego kolejnego sezonu. Wole się nie przeziębić, aby dobrze być nastawionym na kolejne starty. Trenuję mniej więcej 20h/tygodniowo. Chodzę na siłownię, jeżdżę mniej więcej co drugi dzień , robię długie treningi.

Co Cię motywuje działania ?

Motywuje mnie to, że jeżdżąc  w zagranicznych klubach mogę jednocześnie realizować swoje pasje i marzenia, a przy tym coś zarobić. Dużo poświęciłem kolarstwu, praktycznie całe moje życie i chciałbym dalej się w tym realizować.

Jak spędzasz swój wolny czas, czy ma on także duże powiązanie ze sportem?

Wszystko tak jakby wiąże się ze sportem. Jeśli gdziekolwiek wychodzę, to zawsze jednak jestem z myślami na treningu, czy nawet zastanawiam się, jak rozplanować strategię na wyścig. Często jest tak, że wychodzę gdzieś i cały czas rozmyślam o tym, żeby za dużo nie zjeść, czy imprezować, by dobrze wypaść na wyścigu.

Jakie stosujesz metody treningowe oraz żywienie przed startem?

W sezonie biorę pod uwagę to, jaką pracę wykonuję i do tego stosuje się żywieniowo. W sezonie jem dużo mniej pokarmów zawierających tłuszcze, niż teraz. Bo teraz te treningi miałem na tak jakby niższym obciążeniu, czyli ograniczałem się w zjadaniu tego, czego nie potrzebowałem. W sezonie mamy dużo wyższe obciążenie, więc dieta pomiędzy okresem zimowym, a startowym jest bardzo zróżnicowana. Okres przygotowawczy do sezonu, można nazwać, jako dietę do odbudowania organizmu, odbudowania mięśni, zregenerowania się po całym sezonie, nadrobienie tego, co zostało utracone przez organizm.

Zaś w sezonie występuje już takie totalne „żyłowanie organizmu” i nastawienie się na ściganie, gdzie wg mnie organizm trochę niszczeje, bo lżejsze jedzenie jest stosowane, tzw. szybsze jedzenie. Chce być się szybkim, więc zjada się szybkie rzeczy, lekko strawne. Ale omijam te produkty tłuszczowe, jak np. kurczak i staram się jeść stosunkowo  dużo ryb do tego, co jem w Polsce, gdzie praktycznie w ogóle ich nie spożywam. Dużo wagę w tym nabiera to, jak organizm jest zbudowany w sezonie.

Masz swój cel na najbliższy sezon?

W przyszłym sezonie będę się ścigał na Gwadelupie i tam już mam zaplanowane kilka imprez, na których muszę dobrze pojechać i być mocny.

Po ściganiu na francuskiej Gwadelupie mam zamiar dobrze zaprezentować się w kraju na imprezach najwyższej rangi.